Nowe horyzonty, czyli Kazimierz Dolny nad Wisłą (II-IV 2008)

Home / Aktualności / Osiągnięcia / Nowe horyzonty, czyli Kazimierz Dolny nad Wisłą (II-IV 2008)

Na początku była potrzeba. Potrzeba, by tworzyć, rozwijać się i podjąć konkretne działanie. Czyli, jak to z początkami bywa – potrzeba z odrobiną chaosu. Były poszukiwania, próby skoków na głęboką wodę (po fundusze z Norwegii), mediacje u lokalnych władz… Potrzeba (wciąż niezaspokojona) dalej podstępnie przychodziła nocą i co wieczór nawiedzała coraz to inną osobę…. Aż nastąpiło lśnienie, błysk perspektywiczny. To było ogłoszenie Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych. W konkursie Fundacji pojawiła się dla nas nadzieja, że wreszcie zagra ta orkiestra.

{jgxtimg src:=[images/stories/brygada3.jpg] width:=[400] title:=[Delegacja Pastwiska.org w drodze na sesję (fot. Marcin Kleszczewski)]}
 Delegacja Pastwiska.org w drodze na sesję (fot. Marcin Kleszczewski)

Krótki telefon: „Halo, czy takie małe, nowe stowarzyszenie może przyjechać? Z Suwałk stowarzyszenie…”. Wniosek, pieczątki… i tak zakwalifikowaliśmy się jako Pastwisko.org do programu szkoleniowego dla specjalistów rynku pracy „Work in Poland”. Do udziału w szkoleniu zgłosiła się trójka śmiałków, pasjonatów (wpadających w twórczą pasję entuzjastów): Ruda, Piotr i Wojtek. Chociaż sesje były oddzielnie dla menadżerów (Wojtek), oddzielnie dla specjalistów (Ruda i Piotr),  to jednak myśl, że poszerzą się nam horyzonty i że cykl szkoleń odbędzie się w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą, dodała nam otuchy i pewności, że warto próbować.

Szkolenie odbyło się w trzech sesjach. Przez dwie pierwsze „vipy” (od Krakowa po Suwałki) spotykały  się w swoim gronie, a specjaliści w innych terminach w swoich grupach warsztatowych. Uczestnikami szkolenia były stowarzyszenia i fundacje z Polski wschodniej. Sesje były nierzadko burzami pełnymi pomysłów, wymiany doświadczeń, ale i wieczornymi wycieczkami po Kazimierzu.

Dyskutowaliśmy o kapitale lokalnym, migracjach w naszych regionach, kulturze organizacji. O tym, jak trudną i istotną sprawą jest budowanie partnerstwa między trzema sektorami naszej gospodarki, zwłaszcza lokalnej. I o tym, jak to wygląda na terenach, na których działamy. Tworzyliśmy pomysły i poddawaliśmy je obróbce i krytyce, zmianom i cięciom… Przez moment każdy z nas był nawet… Waltem Disneyem!

Po każdym szkoleniu wracaliśmy z głowami w chmurach i z poczuciem, że oto poznaliśmy ciekawych ludzi, którzy mądre rzeczy czynią. Przez moment nawet poczuliśmy się „tacy malutcy”, ale wystarczyła przedśniadaniowa wycieczka z aparatem po rynku Kazimierza, uśmiech prowadzącej Marty, czy pamiętny wieczór z produktem regionalnym, by wskoczyć na właściwy tor myślenia. W drodze powrotnej rodziły się pomysły na projekt. Jak budować kapitał społeczny na Suwalszczyźnie? Jak radzić sobie ze zjawiskiem migracji?… Jak? Jak???

{jgxtimg src:=[images/stories/spece.jpg] width:=[400] title:=[Zakończenie sesji specjalistów rynku pracy (fot. obsługa hotelu)]}
 Zakończenie sesji specjalistów rynku pracy (fot. obsługa hotelu)

To wszystko miało nas doprowadzić do zaprojektowania dzieła wspaniałego. Albowiem kolejnym etapem „Work in Poland”  były zmagania konkursowe dla uczestników szkolenia. Uczestnicy programu dostali szansę na dofinansowanie działań, które będzie można zrealizować na własnych terenach, a które być może okażą się na tyle nowatorskie w rozwiązywaniu problemów migracji, że staną się projektami pilotażowymi. Postanowiliśmy spróbować. Pomimo licznych obaw i wątpliwości… podczas trzeciej sesji nastąpił przełom. Ostatnia sesja szkoleniowa polegała na pracy dwóch specjalistów i „vipa” (w osobie prezesa). A że praca stadna jest od zawsze mocną stroną Pastwiska.org, udało nam się zwerbalizować pomysł na projekt i poddać go na prezentacji krytycznej ocenie ekspertów. Nie było jednak łatwo – pomysły mnożyły nam się w głowach, wizje próbowały uciec poza nasze możliwości, onieśmielała obecność naszych nowych kazimierskich znajomych, przedstawicieli organizacji o bardzo dużym doświadczeniu i możliwościach. Presja była duża, ale i chęci na zrealizowanie własnego, niewymuszonego pomysłu – wielkie. Na domiar wszystkiego lubimy naszych „konkurentów”, a niestety wiedzieliśmy, że pieniądze dostaną tylko najlepsi… Podczas prezentacji naszego pomysłu otrzymaliśmy od eksperckiego grona dobre słowo, potwierdzenie, że idziemy w dobrym kierunku. To dodało nam otuchy, ale i uświadomiło, że to dopiero początek drogi. Że nasz projekt – KomPressJa – wymaga wielu atmosfer naszej ciężkiej pracy, głównie w mózgowych oponkach.

Wyjechaliśmy ze szkolenia pozytywnie nakręceni, z euforią do działania, tworzenia… Ale przede wszystkim z nowymi doświadczeniami i zawiązującymi się przyjaźniami między organizacjami. Dlatego trzymamy kciuki za wszystkich ludzi, których poznaliśmy. Oby Wam się powiodło! A sami liczymy na to, że znajdziemy upust dla tej pierwotnej potrzeby, że nasza para nie pójdzie w gwizdek, tylko w zaczarowany flet Walta Disneya dla niedoszłych emigrantów.

A teraz — wraz z innymi — czekamy na wyniki konkursu.

—————————————

(28.04.2008) I doczekaliśmy się! Nasz projekt wygrał dotację. Ciąg dalszy niechybnie nastąpi.

{moscomment}

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *